Punkty kontrolne świadomości upływającego czasu

Czasem zdarza się taki dzień, że sobie uświadamiasz. Kupujesz bilet na niesamowite wakacje na Filipinach grubo pół roku przed wyjazdem, a za chwilę bęc! Łapisz się na tym, że to było już miesiąc temu. Czekasz cały rok, by pojechać do Polski na 2 miesiące a za chwilę uświadamiasz sobie, że minęło 7 miesięcy od Twojego powrotu stamtąd. Siedzisz sobie spokojnie w pracy na końcu świata i bum! Kluska Cię właśnie uświadomia, że za rok minie 10 lat od momentu zakończenia studiów i że będzie organizowany zjazd absolwentów! Aaa! Wieczorem po takich wieściach, lejesz sobie wody do wanny, nakładasz maseczkę na twarz i dopiero po zmyciu twarzy zauważasz, że się przeterminowała rok temu a może nawet trzy (bo bez względu czy interpretujesz jako datę produkcji czy termin ważności, to zawsze wychodzi, że to dawno). 10 grubych lat od zakończenia studiów! Wow. Gdzie to minęło?! Za równiuśki miesiąc skończę 33 lata a w moim powszednim mniemaniu mam cały czas 27, góra 28. Nie wiem, co się stało z kolejnymi sześcioma latami, muszę przewertować bloga.

Pamiętam jak po drodze był 2012 rok. Rok był znamienity, bo w Polsce i na Ukrainie odbywało się wówczas Euro 2012. Impreza obejmowała między innymi moje miasto, które przygotowywało się do niej już 4 lata wcześniej. Pamiętam jak w 2008 jeszcze będąc studentką jechałam tramwajem na Piątkowo, bodajże z Julką, i się zastanawiałyśmy, jak będzie wyglądało nasze życie w tym odległym, 2012 roku. Nawet się podśmiechiwałyśmy, że może będziemy miały facetów… albo nawet dzieci!

Wracając do meritum, taki zjazd absolwentów to wspaniała wiadomość. Uwielbiam takie chwile i już nie mogę się doczekać (żeby spotkać niewidzianych od 10 lat ludzi i zobaczyć jak się zmienili, żeby spotkać tych, z którymi nadal mam kontakt, bo widuję ich za rzadko, żeby odwiedzić Ogrody, gdzie chodziło się na wykłady i przeżywało stresy i w końcu, by choć na chwilę być znów w Poznaniu…!). Do tego wszystkiego powodowana entuzjazmem, zaczynam wertować w głowie wszystkie ciekawe rzeczy jakie od czasu zakończenia studiów się w moim życiu wydarzyły a było ich nie mało i były one szalone. Mam cichą nadzieję, że bez względu na to, jak bardzo moje życie zmieni się do czerwca za rok bardzo chciałabym tam być.

Ogólnie ta wiadomość była gwoździem do sentymentalnej trumny (choć proszę nie interpretować trumny negatywnie, w końcu dla niektórych to jedyne miejsce w którym mogą w końcu odpocząć ). Jak co roku jesienią wpadam w nostalgiczny nastrój. Tęsknie gdziekolwiek bym nie była i cokolwiek by się nie działo. Tęsknię za różnymi rzeczami, nastrojami, odczuciami, zapachami itp. Ale nie tęsknie na smutno, tęsknię pozytywnie, nadziejnie i z radością, wyczekując na rzeczy, które wracają. W Polsce dopadało mnie na przełomie września – października, w Australii ten czas przypada jak widać na kwiecień, wraz z szelestem pierwszego wiatru, liścia na ulicy, czy zapachu dymu. Tak już po prostu jest.

Życie się zmienia. Wszystkim wokół. Tzn moim bliskim, którzy są daleko, ale dla mnie wciąż wokół. Wczoraj Facebook przypomniał mi zdjęcie sprzed 3 lat, na którym leżymy z dziewczynami na trawie w Parku Mickiewicza przed Operą. To był piękny dzień, gdy wybuchała wiosna a my wyszłyśmy z biura na lunch. Jak to pięknie Olga podsumowała, od tamtego czasu nasze doświadczenia życiowe wzbogaciły się o dwa pierścionki zaręczynowe, jedną obrączkę, dwójkę dzieci, jeden rozwód i kilkukontynentową odległość! A to przecież tylko 3 lata! Co będzie za następne 3? Nie wiem, ale mam ochotę założyć okulary trójwymiarowe, usiąść wygodnie w fotelu i endżojować. Czuję, że będzie ciekawie Brakuje mi tylko tych pozytywnych duchów tutaj. Uczestniczenia i bycia częścią życia ludzi, na których mi zależy. Bycia blisko, gdy nasze życia się zmieniają, ewoluują, dojrzewają. Jak to ostatnio pięknie mój Kmiecik powiedział:

- Pamiętasz jak zauważyłaś mój pierścionek zaręczynowy? Przed Tobą nic się nie ukryło.
- No ba.
- Cieszę się, że nasze drogi się wtedy przecięły.
- Ja chcę, żeby się dalej przecinały!!
- One się nie rozłączyły

Po co cytować Kubusia Puchatka i Prosiaczka, gdy ma się swoich tak fajnych przyjaciół? Od Kmiecikowego pierścionka minęło właśnie 9 lat… ech…

A mój pierścionek zaręczynowy zdaje się być przedsionkiem do kolejnych szalonych przygód, które będą… w mniejszych lub większych szczegółach opisywane na tym blogu. Hej!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>